piątek, 18 sierpnia 2017

Pocztowka z Goteborga



Goteborg to ponoć "gorszy" brat Sztokholmu i ponoć niesłusznie. Nie do końca udało nam się to sprawdzić.
Może szkoda , może nie.
 Zamiast dwóch spędziliśmy w nim jeden dzień dzieląc czas pomiędzy to co kręci mamuśkę - czyli militaria i stare forty ,a coś dla dzieci ,czyli Uniwersum.






Kiedy zawędrowaliśmy po najbardziej charakterystyczny budynek Goteborga, Lila Bommen, zwany powszechnie Szminką -mieliśmy 3 minuty na podjęcie decyzji - płyniemy czy nie ;)

Alvs Nya Fasting  zasiegu biletu.
Ahoj przygodo !


Na pewno warto ! wycieczka to sympatyczna, relaksująca , z dala od zgiełku miasta ....
to z tej zatoko , Kattegat , wyplywali Wikingowie na swoje podboje w VIII wieku

















Nastapila potem czesc dla dzieci i Universum- takie szwedzkie Centrum Nauki Kopernik












by przespacerowac sie reprezentatywna Gotaplatsen z posagiem Neptuna , zjesc lody i zmykac z miasta na zaciszna wies szwedzka , gdzie do najblizszych sasiadow , wierzcie mi na slowo , mielismy  1.5 km
















ps .
ponoć by poznać to miasto warto wybrać się na rejs Paddanami - łódeczkami, które pływają licznymi kanałami tego miasta, pod mostkami i mostami ...cóż nam czasu zabrakło ....
dlatego nie wypowiem się czy gorszy czy niegorszy to brat Sztokholmu ....
a do Sztokholmu wezmę was za jakiś czas :)

piątek, 11 sierpnia 2017

Archipelag marzeń




Może Szwedzki Archipelag Zachodni to nie mityczne Lofoty, ale wart obejrzenia.
Szwedzkość wychyla się z każdego zakamarka- charakterystyczne domki rybackie, morze szumiące falami i Wiatr pachnący morzem, przestrzeń , pustka........ Mnie absolutnie zauroczył. W każdej z uroczych miejscowości z osobna  mogłabym spędzić wakacje albo nawet życie......
ale niestety mieliśmy 1-3 dni i na dodatek nie mieszkaliśmy nad morzem ani w Goteborgu ale 2 godziny drogi - z wyboru mojej dobrej koleżanki co to wyszła za Szweda i po kilku przeprowadzkach uciekła od ludzi i morza ;)




Wiec jeden dzień jak szaleni jeździliśmy od osady do osady napawać się widokami








Po pierwsze Fjallbacka- miejscowość rozsławiona przez Camile Lackberg i jej kryminały, bo do tej pory był to mały niepozorny kurorcik gdzie docierali Szwedzi na urlop i sporadycznie jacyś zbłąkani turyści , co dogłębniej wczytywali się w przewodniki i chcieli przespacerować się pod Kungsklyftan i wspiąć na KingFal.
My się tez przespacerowaliśmy, posiedzieliśmy na szczycie podziwiając setki mikro wysepek ( ponoć w Szwecji jest ponad 2000 wysp) i prawie przeoczyliśmy skwer Ingrid Bergman miejsce rozlicznych zbrodni literackich ;)









Po drugie - moja największa miłość tej naszej wyprawy Smogen - kilka kolorowych domków wciśniętych w zatoczkę, rozległy rezerwat naturalny z różowego granitu - widoki,widoki ,widoki ....kocham absolutnie to miejsce













Po trzecie Lisekil - nadal ten sam rezerwat naturalny, oceanarium i trochę zabudowy i tyle, brak rybackich domków wiec Smogen nie zaćmiło
ale fajnie posiedzieć na gorze i powąchać morze ....










ps. żadnego z kryminałów Camilli Lackberg nie czytałam.... ale załadowałam już audiobooka na moja kolejna podróż ;)