czwartek, 27 kwietnia 2017

Pocztówka z...Delft




Wiatraki zaliczyliśmy, dziś więc kanały , rowery i saboty ... i ten typowy klimat ...który nas tak urzeka. Za każdym razem kiedy jesteśmy w Holandii. W Delft już kiedyś byliśmy. Bez zaglądania do centrum. Dawne błędy można naprawić .








Delft to kwintesencja holenderskiego stylu. Amsterdam w pigułce. Mniej zatłoczony, bardziej kameralny , a nie mniej urzekający.










Tak, nadal było bardzo zimno.

sobota, 22 kwietnia 2017

Pocztówka z ... Kinderdijk



Jak Holandia to wiatraki, tulipany, kanały, saboty, kanapka ze śledziem, kubek maślanki .......
ale po kolei... a właściwie pokaże wam naszą Holandię w odwrotnej kolejności.
Każda odsłona niezwykła , zachwycająca, nie sposób oczu oderwać ....





Dziś zapraszam na groble w okolice Rotterdamu.












Kinderdijk . Kwintesencja Holandii. Wiatraki odpompowujące wodę, wyrywające ziemię z rąk władania morza .... system drenujący osuszający ziemię.  Imponująca sielskość , skansen z wiatrkami z 1790 roku , ciągle zamieszkany ! Jedna z największych atrakcji turystycznych .....Zachwycające , prawda ??



wtorek, 18 kwietnia 2017

Pocztówka z Scheveningem





Postanowiliśmy spędzić Wielkanoc inaczej.
Ja zaproponowałam, mąż bez wahania zaaprobował pomysł.
Nie bez znaczenia pewnie miał kierunek, który wybrałam- Holandia.
Lubimy Holandię , mój mąż chyba nawet bardziej niż ja.
Jeszcze tego samego dnia zarezerwowaliśmy hotel przy plaży.





To jeden z atutów mieszkania na emigracji.  Nie musimy odbywać tradycyjnej pielgrzymki po rodzinie, zasiadać przy suto zastawionych stołach. Celebrować święta, które nie są moimi świętami. Choć jest to bardzo trudne. Tłumaczyć co chwilę... nie, nie wyjeżdżamy do domu ( w sensie do Pl) -nasz dom jest tutaj. Do rodziny ? Jeździmy, owszem, ale nie koniecznie musimy na Wielkanoc,
Nie w naszym domu nie ma choinki, baranków itp. Tak czasem coś się pojawia, głownie prace naszych dziewczyn, czasem pieczemy pierniki czy szukamy jajek w parku ....Nie , nie zaprzeczamy rzeczywistości. Tylko nie nadajemy temu religijnego wymiaru, czy nie czujemy się zobligowani do uczestnictwa, kiedy nam nie po drodze.
Żyjemy jak chcemy.












A chcieliśmy spędzić czas inaczej. Było pięknie. Oddychaliśmy pełną piersią. Wiatrem i Słońcem.





Było zimno. Ale jakże pięknie. Kocham północne morza. Chyba znacznie bardziej niż letnie plażowanie. Spacery , spacery , spacery zakończane kubkiem gorącej czekolady. Życie jest piękne.