czwartek, 7 grudnia 2017

Sposób na Ardeny





Luksemburg położony jest Ardenach. 
Takie pseudo-góry. Ich średnia wysokość to około 400-500 metrów, a najwyższym szczytem jest Signal de Botrange 694 m n.p.m.





Rozciągają się również na Belgię ( wyższa partia) i Francję.





Piszę pseudo- góry,

 bo dla ludzi gór to takie pagórki rodzaju Gór Świętokrzyskich,
gdzie jak pierwszy raz i jedyny ;) przyjechałam to
 zapytałam  gdzie te góry ? bo nie widzę ;/;/








Perspektywa się zmienia, kiedy zamiast wędrówki biega się po nich. Wtedy podbiegi dają czadu ;) a przewyższenia 1000-1200m -1500m klasyfikują je- te pseudo-góry - do prawdziwego trailu  i to trailu górskiego.
więc kiedy  już mentalnie przełamałam się i zaczęłam biegać traile, to pokochałam je ! Bo wyzwanie, bo przygoda, bo możliwość być w górach. 





Za tydzień powtarzam mój debiutancki trail , tyle że na dłuższym dystansie. 25km /1200 m przewyższeń . Dłuższym i wyższym ;) Już się cieszę :) 







Biegam cały rok . Zadebiutowałam w kwietniu 2012 roku. 
W kwietniu robiłam podsumowania roku w adidasach ;)
w tym ...odpuściłam ;)
 to szybciutko przelecę tutaj
biegałam w 7 krajach ( Luksemburg, Belgia,Francja, Szwajcaria, Polska, Dania i Szwecja) 
przebiegłam 3 oficjalne półmaratony - w Lux, w Szwajcarii i we Francji
przebiegłam 6 oficjalnych traili z najdłuższym dystansem 29 km i przewyższeniem 1000m
przebiegłam prawie 1700km w tym roku ( dystans z Lux na Ukrainę ;)  
poza kontuzją i tygodniem na nartach biegam regularnie, minimum 3 razy w tygodniu -teraz po 40-50 km tygodniowo, ta regularność chyba jest najlepszym osiągnięciem ;)
i dalej mam zaciesz biegowy 



czasem traile wyglądają tak ;) 

ale jeszcze bardziej się cieszę, że bieganie stało się naszą pasją rodzinną 





czasem ocierającą się o szczyptę szaleństwa, kiedy Ola swojego biegu do "pucharu" nie chciała odpuścić mimo złamanej ręki i obojczyka ;/
na tydzień przed ściąganiem gipsu pobiegła "bez ścigania się "





a czasem ...zabawną  - kiedy po romantycznych 26km w Ardenach, sam na sam z moim mężem 


usłyszałam- "weź ty oskrob trochę te nogi zanim wsiądziesz do auta"
 ;)

                                 Pasja to nie wszystko, to jedyne co się liczy ! 

czwartek, 9 listopada 2017

Moje szczęście ma 10+




Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
Czyjeś ciało i ziemię całą -
A zostanie tylko, tylko fotografia,
To - to jest bardzo mało...

                                                                                         M.Jasnorzewska-Pawlikowska





Ja nie zgadzam się z tym lirykiem.
 Miast roztkliwiać się nad mrzonkami,
 każdego dnia czerpie z miłości i szczęścia, które jest mi dane doznawać
10 lat temu klik ( z małym hakiem) wyszłam za mąż
od tego dnia , a może ciut wcześniej wszystkie moje ścieżki się wyprostowały
nie ma kłopotów , problemów których nie możemy rozwiązać wspólnie
pomnażamy miłość a ona nam szczodrze sypie owocami
jakże pięknymi



Alicja urodziła się w pierwsza rocznice ślubu



Aleksandra dołączyła do nas dwa lata później




będąc dopełnieniem , promykiem radości , dzięki niej tworzymy rodzinę .Moja Wymarzona Rodzinę.



o więcej szczęścia nie śmiałabym prosić.





Pani Mario Jasnorzewka-Pawlikowska -szczęście się trafia, trzeba tylko umieć je dostrzec, a fotografie- nie znaczą nic , bez ludzi którzy są obok
one tylko chwytają chwile -stop klatki z życia



 Zdjęcia są zrealizowane 1 listopada z okazji 10 rocznicy ślubu; w mieście, które kocham, w miejscu ,które szalenie lubię i do którego tak często i was zabieram   klik  klik   klik

poniedziałek, 30 października 2017

Lucerna na jesień





Kiedy w Polsce szalał Grzegorz w innym miejscu naszej pięknej Europy jesień mimo końca października uraczyła nas swoim niewątpliwym pięknem.
Jak dorzucimy do pięknej pogody Alpy i alpejskie urokliwe miasteczko to można wpaść tylko w zachwyt. Niespiesznie syciliśmy oczy ......













Nad jeziorem było tak pięknie, niewiele "zaliczyliśmy" miasteczka. Trochę szkoda , bo śliczne. Ale takich widoków brakuje mi w Luksemburgu. Widocznie nie można mieć wszystkiego ;)












Tym razem wyjazd, jak zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz w cieniu maratonu. Kolejny raz się udało ;)







poniedziałek, 9 października 2017

Landschaft















Z łaskawości jesieni jeszcze raz skorzystaliśmy i wybraliśmy się na krótka lokalna wycieczkę
Zakole Sarry, najbardziej pocztówkowy widok z Sarrlandu , promujący region i kuszący, mimo wszystko dzikością przyrody . Na iście jesienne widoki liczyłam i ferie jesiennych barw i ..... no niestety .... z początkiem października ciągle dominowała zieleń






Wycieczka to bardzo lokalna, choć zagraniczna, zaledwie 30 km od granic Luxemburga, z którego wyjechać za granice niezmiernie łatwo ;)
Miała jednak dodatkowa wartość i ukryty smaczek
spacer w koronach drzew, wiedzieni opowiesciami o lesie i jego tajemniach








Co odwołując się do bardzo już znanej w blogosferze książce Sekretne Zycie Drzew
było pouczające, pogłębiające i obrazujące
bo lasy bukowe, bo wpływ gospodarki leśnej na strukturę lasu , bo sosny które jako jedyne iglaki się wyginają , bo biotop, biosfera , zielone płuca, bo energia drzew.... to wszystko mogłam teraz przekazać dziewczynom,







 a by poprawić ich koncentracje i nadmiar energii oswoić
czesc przygodowa tez byla